Historia

Urodziłem się w 1987 roku na północy Polski. Nie zawsze marzyłem o tym, że będę robił biżuterię, ale kilka zbiegów okoliczności z pewnością się temu przysłużyły. Pierwszym z nich jest fakt, że w 1991 roku mój ojciec założył firmę jubilerską pod nazwą DALECH. Drugim, że wzrastałem razem z firmą i w otoczeniu rzemieślniczego światka. Trzecim chyba, że nie ciągnęło mnie do budowlanki ani munduru i raczej wrażliwsza ze mnie dusza. To wszystko i tak nie sprawiło, że od małego zapałałem miłością do biżuterii. Swoje umiejętności zacząłem szlifować w wieku 16 lat zarabiając w ten sposób na własne potrzeby typu komputer albo gry. Później zmieniały się moje role w firmie poprzez telemarketera, handlowca aż po osobę koordynującą produkcję i pracę kilku osób. Szło całkiem nieźle aż do kryzysu. Firma stopniowo popadała w finansowe kłopoty. Standardowa historia – redukcje etatów, zwolnienia, przenosiny do mniejszej siedziby. Po kilku latach agonii firma musiała zawiesić działalność, ale nie została całkowicie zamknięta zachowując nazwę. Ja sam zacząłem zajmować się różnymi rzeczami wśród których można by wymienić doradcę finansowego, ale także handlarza watą cukrową na plażowym stoisku. Równolegle jednak nie odłączając się całkiem od jubilerstwa obsługiwałem, tzw. „strzały”, kiedy odezwał się jakiś klient i można było zarobić trochę pieniędzy. Robiłem też biżuterię dla bliskich i znajomych; kilka dni w miesiącu, nie więcej i pewnie coraz rzadziej. Zajmowałem się innymi sprawami, a cały sprzęt do produkcji niszczał, pokrywała go rdza i wszystko wskazywało na to, że będzie musiał zostać sprzedany za ułamek swojej wartości albo odejść w zapomnienie. Ojciec zajął się zupełnie czymś innym i tak naprawdę nie miał kto kontynuować jubilerskiej spuścizny.

To nie stało się od razu. Decyzja dojrzewała we mnie długo i wahałem się, czy znajdę w sobie na tyle siły odwagi i pasji, żeby wznowić działalność. Wiedziałem, że nie przywrócę dawnej światłości firmie, bo zmieniły się czasy, sposób sprzedaży i ciężko konkurować ceną z biżuterią z kraju środka. Z drugiej strony byłem świadomy, że jeśli ja się tym nie zajmę, nie zrobi tego już nikt, a warsztat odejdzie w niepamięć. Powoli zacząłem robić biżuterię. Mam dochód jeszcze z innego źródła więc mogłem sobie pozwolić na brak pośpiechu. Czas spędzony w pracowni sprawiał mi coraz większą przyjemność, a gotowe produkty i uratowane narzędzia – satysfakcję. Kiedy zdarzały się trudności mogłem sięgnąć po od poradę ojca albo jego starych znajomych. Czas mijał szybko, a biżuterii robiło się coraz więcej i nawet uwielbienie mojej Ukochanej do błyszczących przedmiotów nie potrafiło sprostać rosnącej liczbie kolczyków, pierścionków i naszyjników. Miejsce, w którym obecnie się znajdujesz to efekt pewnej dojrzałości i gotowości do kontynuowania pewnej historii. Czytając to już stałeś się jej świadkiem; kupując ode mnie zostaniesz jej uczestnikiem. To dla mnie ważne i zrobię wiele, żebyś był zadowolony z wydanych tutaj pieniędzy.

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Kacper